Cross-eye jamming (ang. cross-eye jamming, w podręcznikach walki radioelektronicznej zwany cross eye) – technika zakłócania radiolokacyjnego zaliczana do złudzeń kątowych, polegająca na emisji z dwóch rozdzielonych anten sygnałów spójnych, o zbliżonych amplitudach i różnicy faz bliskiej 180° w kierunku radaru, co wywołuje błąd pomiaru kąta w radarze monopulsowym. Układ śledzenia wymierza się wtedy nie ku platformie niosącej zakłócacza, lecz ku pozornemu celowi przesuniętemu kątowo względem niej. W odróżnieniu od cross-pol działa w tej samej polaryzacji co echo celu i oddziałuje na samo przednie czoło fali radaru.

Radary wykorzystujące radar monopulsowy wyznaczają kąt z porównania sygnałów wiązek sumarycznej (Σ) i różnicowej (Δ). Promieniowania zakłócacza muszą być dla radaru nierozdzielne, więc rozstaw anten pozostaje wielokrotnie mniejszy od zasięgu. Jest on jednak na ogół maksymalny, bo większa baza może zwiększać błąd kątowy. W instalacji pokładowej anteny trafiają na końce skrzydeł.
W klasycznej realizacji dwa powiązane wtórniki retransmitują każdy sygnał odebrany przez drugą antenę. Ścieżki mają jednakową długość, a jedna dodatkowo 180° przesunięcia fazy, więc droga przez powtarzacze jest dla obu pętli jednakowa niezależnie od kierunku wiązki i sygnały docierają do radaru w przeciwfazie.
W idealizowanym przypadku w miejscu oczekiwanego maksimum wiązki sumarycznej powstaje interferencyjny zanik, a zniekształcony sygnał błędu każe radarowi wymierzać się w pozorny cel przesunięty kątowo względem rzeczywistego. Efekt bywa opisywany jako wypaczenie przedniego czoła fali echa własnego, odpowiadające najgorszemu przypadkowi migotania kąta. Przy celu na osi sygnał w kanale sumarycznym dąży do zera, a iloraz Δ/Σ staje się pozornie nieskończony. Nierównowaga mocy kanałów powinna mieścić się w 1–2 dB, wybór kanału silniejszego przesądza, po której stronie bazy pojawi się pozorny cel, a sterowanie amplitudami i fazą daje efekt migającego celu.
Zanik musi przeważyć echo własne, stąd wymagany stosunek mocy zakłócenia do sygnału rzędu 20 dB i więcej. Pętle muszą być dopasowane elektrycznie z dokładnością kilku stopni (podręcznikowo około pięciu), co utrudnia ich zmienność z temperaturą i mocą sygnału. Analizy symulacyjne podają nawet 0,1 stopnia błędu fazy i 0,1 dB błędu amplitudy z uwagi na migotanie i rozszerzalność termiczną.
Zanik można ustawić tylko w punkcie promieniowania, więc pojedyncza antena z wewnętrzną kompensacją nie zastąpi dwóch nadajników. Skuteczność rośnie blisko radaru ofiary, gdy obie anteny widać spod większego kąta. Zanik w kanale sumarycznym bywa bronią obosieczną: przy zbyt niskim zakłóceniu odsłania echo własne platformy.
Wyróżnia się dwie odmiany. Układ retrokierunkowy ma po każdej stronie krzyżowo założone anteny nadawczą i odbiorczą i retransmituje energię z powrotem ku radarowi bez lokalizowania emitora, kosztem bliskiego sąsiedztwa torów, które utrudnia izolację i wymusza rozbudowane sprzężenie zwrotne. Układ nieretrokierunkowy, zasilany z anteny centralnej lub wewnętrznego generatora, ułatwia izolację i jest lżejszy, ale wymaga współpracy z precyzyjnym radiopelengatorem.
Wzmocnienie cross-eye jest największe przy ilorazie amplitud równym jedności i różnicy faz 180°, a losowe niestabilności obu wielkości, modelowane jako zmienne gaussowskie o średniej zero, obniżają je. Opisy analityczne przez rozwinięcie Taylora są tu tańsze obliczeniowo niż symulacje Monte Carlo. Prototyp nieretrokierunkowy (8 GHz) z układem odniesienia korygującym amplitudę i fazę zmniejszył celowo wprowadzone błędy 2 dB i 3 stopni do 0,3 dB i jednego stopnia, podnosząc wzmocnienie cross-eye z 8,57 do 49,5, a błąd śledzenia radaru z 2,45 do 14,18 stopnia.
Cross-eye należy do najstarszych koncepcji walki radioelektronicznej, a dwa patenty zgłoszono już w 1958. Mimo to żaden system operacyjny nie został publicznie ujawniony. Wyniki badań z lat 2010. i 2020. sugerują, że zakłócenie jest skuteczniejsze i łatwiejsze do zrealizowania, niż przyjmowano, skoro laboratoryjne demonstratory buduje się dziś z niedrogiego sprzętu.