Drużbart – staropolska gra karciana dla 4 osób rozgrywana talią 36 lub 32 kart polegająca na braniu lew. Gra wywodzi się od północnoniemieckiej gry brusbart, która z kolei wywodzi się od najstarszej znanej europejskiej gry karcianej karnöffel. Gry z rodziny brusbart charakteryzują się skomplikowanym starszeństwem kart, brakiem obowiązku dokładania do koloru i brakiem jednorodnego koloru atutowego.
Możliwe, że nie funkcjonował jednolity zbiór zasad drużbarta, jako że opisy jego zasad różnią się dość znacznie.

Gra była rozgrywana pełną talią kart polskich tzn. od asa do szóstek (36 kart). Wszystkie karty były rozdawane po równo między graczy. Gracze grali w parach. Partnerzy siedzieli naprzeciwko siebie. Gra polegała na braniu lew. W grze nie było koloru atutowego. Zamiast tego było ściśle określone starszeństwo kart i kolorów. Starszeństwo kolorów było następujące (od najstarszego):
(żołądź),
(wino),
(czerwień),
(dzwonki). Trzema najstarszymi kartami były tak zwane matadory:
8 - dola ,
K - drużbart,
9 - starka. Starszeństwo kart według Gołębiowskiego było następujące (od najstarszej):
Siódemki w tej grze pełniły szczególną rolę: gdy w nie zawistowano, nie mogły być pobite przez żadną kartę, ale oprócz tego były bezwartościowe. Ósemki, króle i dziesiątki nie miały żadnej wartości.
Nie było obowiązku dokładania do koloru, ale istniał obowiązek przebijania starszą kartą. Gdy w lewie znalazły się 4 karty bez wartości (ósemki, króle lub dziesiątki) to lewę prawdopodobnie wygrywał gracz, który zagrał pierwszą kartę. Grę prawdopodobnie zaczynał siedzący na lewo od rozdającego.
Zasady drużbarta opisane przez Starego Gracza w Grach w karty różnią się dosyć znacząco od zasad opisanych przez Gołębiowskiego. Według Starego Gracza gra była rozgrywana talią 32 kart (od asa do szóstek, bez dziesiątek). Stary Gracz podaje nieco inne matadory:
8 - dola,
K - drużbart,
9 - starka. Ponadto podaje zupełnie inne starszeństwo kart (od najstarszej):
Wyżniki nie miały wartości. Siódemki nie mogły być pobite przez żadne inne karty za wyjątkiem trzech matadorów. Stary Gracz nie wspomina obowiązku przebijania. Grę zaczynał gracz siedzący na lewo od rozdającego.
Gra była szczególnie popularna wśród kobiet i dzieci jako, że tradycją było rysowanie za karę przeciwnikom zabawnych rysunków:
Która strona wprzód zmaże wszystkie kreski, maluje przeciwnikom na stole lub papierze tyle pałek, kijów, rózg, ożogów itp. ile im kresek niezmazanych pozostało. W tem właśnie zawiera się strona wesoła gry, zależąca na tem, kto się na większy koncept wysadzi. Rożen dostają ci, którzy zmazali w ciągu całej gry jedną tylko kreskę. (...) więc jeżeli przytem graczowi przybiją jedne z tych matador starszą, dajmy na to drużbarta dolą lub starkę drużbartem, przeciwnicy w takim razie rysują okulary; jeżeli zaś u partnerów w jednej lewie zejdą się dwie te matadory, za karę rysują im nożyce. Właśnie te kary rysunkowe wywołują śmiechy i wesołość bez końca. Strona zabierająca wszystkie dziewięć lew, rysuje przeciwnikom kota.
Zaciekłym drużbarcistą był pisarz, Henryk Rzewuski.