
Wardriving – wyszukiwanie sieci bezprzewodowych WLAN z poruszającego się pojazdu za pomocą komputera z kartą sieciową, zwykle połączonego z odbiornikiem GPS, często w celu sporządzenia mapy znalezionych sieci. Słowo to pochodzi od „wardialingu” – techniki używanej kiedyś do wyszukiwania modemów w sieci telekomunikacyjnej, której nazwa nawiązuje do filmu Gry wojenne. Do wardrivingu używa się sprzętu potrzebnego do wykrywania sieci bezprzewodowych – notebooka lub palmtopa wyposażonego w antenę (najlepiej zewnętrzną) i kartę sieciową WLAN oraz odpowiednie oprogramowanie, ale i samochodu – -driving. Nieraz zestaw taki jest dozbrajany w odbiornik GPS w celu dokładnej lokalizacji miejsca znalezienia sieci.
Niektórzy wardriverzy oznaczają kredą miejsca, gdzie znajdą sieć bezprzewodową, jest to znane jako warchalking. Czasami też informacje o znalezionych sieciach umieszcza się w Internecie w postaci map sieci bezprzewodowych, a dane zebrane przez wielu użytkowników gromadzą serwisy takie jak WiGLE.
Jednym z pierwszych, którzy opisali tę praktykę, był amerykański badacz bezpieczeństwa Peter Shipley. W kwietniu 2001 r. „The Register” relacjonował jego przejazdy po San Francisco, Oaklandzie i Dolinie Krzemowej z laptopem, zewnętrzną anteną i odbiornikiem GPS oraz własnym oprogramowaniem, które pasywnie rejestrowało położenie, siłę sygnału i nazwę sieci. W ciągu kwadransa jazdy Shipley znalazł 17 sieci, a po godzinie blisko 80. W lipcu 2001 r. przedstawił wyniki swoich badań na konferencji DEF CON 9 w wystąpieniu „802.11b War Driving and Lan Jacking”. W 2004 r. ukazała się książka WarDriving: Drive, Detect, Defend Chrisa Hurleya, określana przez wydawcę jako pierwsza książka poświęcona wardrivingowi, który opisano w niej jako połączenie hobby, badań socjologicznych i oceny bezpieczeństwa.
Do wykrywania sieci służą programy typu sniffer, a część z nich działa wyłącznie pasywnie, nasłuchując rozgłaszanych przez sieci informacji. Przykładem jest wolne i otwarte oprogramowanie Kismet, określane przez autorów jako sniffer, system wykrywania włamań do sieci bezprzewodowych i narzędzie do wardrivingu, obsługujące m.in. Wi-Fi i Bluetooth oraz działające w systemach Linux i macOS.
Wardriving nie polega na nieuprawnionym podłączaniu się do cudzych sieci bezprzewodowych ani na przełamywaniu ich zabezpieczeń (co jest nielegalne), a jedynie na ich wyszukiwaniu. W analizie prawnej z 2004 r. Patrick S. Ryan oceniał, że sam wardriving jest czynnością nieszkodliwą i legalną, która może być nawet korzystna społecznie, zauważając jednocześnie, że do tego czasu żadne opracowanie naukowe nie analizowało jego legalności. W Polsce karalne jest natomiast m.in. uzyskanie bez uprawnienia dostępu do informacji nieprzeznaczonej dla sprawcy (art. 267 § 1 Kodeksu karnego).
W maju 2010 r. Google przyznał, że samochody fotografujące ulice na potrzeby usługi Street View od 2006 r. omyłkowo rejestrowały próbki danych przesyłanych w otwartych sieciach Wi-Fi, choć zbierać miały jedynie identyfikatory sieci (SSID) i adresy MAC.
Najpóźniej od 2003 r. działał polski serwis poświęcony warchalkingowi, a w listopadzie 2004 r. powstał serwis wardriving.pl. W 2009 r. analityk Kaspersky Lab Polska sprawdził zabezpieczenia ponad 3 tys. sieci bezprzewodowych w Warszawie, wykrytych podczas przejazdu samochodem i spaceru na trasie 23 km. Badanie polegało na „sprawdzaniu typu zabezpieczeń, a nie ich łamaniu”, a ponad połowa sieci używała szyfrowania WPA. W tym samym roku w Poznaniu zbadano w ten sposób ponad 1100 sieci. Seria badań z lat 2010–2011 objęła m.in. Toruń, Katowice, Kraków, Częstochowę, Łódź i Warszawę, gdzie przebadano ponad 3500 sieci, odnotowując spadek odsetka sieci z szyfrowaniem WEP przy wzroście odsetka sieci otwartych. W latach 2010–2011 niezależny projekt wardrivingowy w Katowicach i sąsiednich miastach zarejestrował na trasie około 734 km 13 428 sieci, z których 60,3% używało szyfrowania WPA, 27,9% WEP, a 11,8% nie było szyfrowanych.