Antynatalizm – stanowisko etyczne przypisujące negatywną wartość ludzkiej prokreacji. Antynataliści argumentują, że ludzie powinni zrezygnować z prokreacji, ponieważ jest ona moralnie zła. Niektórzy antynataliści uznają za moralnie złe także powstawanie innych czujących istot. Do antynatalizmu prowadzić mogą różne etyczne podstawy. Antynatalizm jest stanowiskiem mniejszościowym w filozofii moralnej i spotyka się z krytyką ze strony wielu filozofów, którzy kwestionują zarówno jego poszczególne argumenty, jak i ogólne wnioski.
Pierwsze znane fragmenty antynatalistyczne pochodzą ze Starożytnego Egiptu (Papirus Ipuwera) i Starożytnej Grecji. Przez wieki wątki antynatalistyczne pojawiały się w filozofii pesymistycznej (m.in. u Schopenhauera w XIX wieku i Zapffego w latach 30. XX wieku) oraz w heterodoksyjnych nurtach religijnych, ale sam termin „antynatalizm” i systematyczna debata akademicka wokół tego stanowiska rozwinęły się na przełomie XX i XXI wieku.
Wątki antynatalistyczne pojawiają się w niektórych nurtach religijnych, choć reprezentują stanowiska mniejszościowe lub heterodoksyjne. W buddyzmie Hari Singh Gour i Amy Paris Langenberg identyfikują takie wątki, choć główne nurty buddyzmu nie interpretują nauk Buddy jako wezwania do zaprzestania prokreacji. W chrześcijaństwie stanowiska antynatalistyczne zajmowali marcjonici, manichejczycy, bogomiłowie i katarowie, potępieni jako heretycy. Dominująca tradycja chrześcijańska, judaizm i islam jednoznacznie afirmują prokreację.
Julio Cabrera argumentuje, że tak jak nie da się obronić idei dobrego Boga-stwórcy (teodycea), tak też nie da się obronić idei dobrego człowieka-stwórcy. Karim Akerma wprowadza pojęcie antropodycei (bliźniacze do teodycei) i utrzymuje, że nie istnieje metafizyka ani teoria moralna, która mogłaby uzasadnić tworzenie nowych ludzi. Jason Marsh wskazuje na to, co nazywa „asymetrią zła”: cierpienie jest mocnym argumentem przeciwko istnieniu dobrego Boga, ale zdaniem wielu filozofów to samo cierpienie nie przesądza o niemoralności prokreacji.
W filozofii Petera Wessela Zapffego świadomość rozwinęła się u ludzi nadmiernie w stosunku do potrzeb przetrwania, co pozwala dostrzegać kruchość istnienia i nieuchronność śmierci. Zapffe uważał, że ludzkość powinna przestać się oszukiwać i w konsekwencji powstrzymać się od prokreacji. Krytycy wskazują, że twierdzenie Zapffego o „nadmiarze świadomości” jest tezą empiryczną, która nie znajduje potwierdzenia w psychologii ewolucyjnej, gdzie zdolności poznawcze traktuje się jako adaptacje zwiększające szanse przetrwania.
Julio Cabrera prezentuje koncepcję „etyki negatywnej”, w której ludzkie życie zmierza nieodwracalnie ku pogorszeniu i zanikowi, a prokreacja stanowi jednostronne umieszczenie człowieka w trudnej sytuacji bez jego zgody. Krytycy zarzucają Cabrerze, że jego opis ludzkiej kondycji pomija pozytywne aspekty egzystencji i opiera się na jednostronnie pesymistycznej selekcji danych.
Cabrera, Benatar i Akerma argumentują, że prokreacja narusza imperatyw praktyczny Immanuela Kanta, ponieważ człowiek może zostać stworzony dla dobra rodziców, ale nie dla własnego dobra, co czyni go środkiem do celu. Heiko Puls przyznaje, że rozważania Kanta mogą prowadzić w kierunku antynatalizmu, ale wskazuje, że Kant odrzuca to stanowisko w swojej teleologii ze względów metaetycznych.
Seana Shiffrin argumentuje, że prokreacja jest moralnie problematyczna, ponieważ nie jest możliwe uzyskanie zgody od osoby, która ma zostać stworzona, a potencjalne krzywdy mogą być ogromne.
Zgodnie z negatywnym utylitaryzmem istotniejsze moralnie od maksymalizowania szczęścia jest minimalizowanie cierpienia. Hermann Vetter konstruuje matrycę decyzji, z której wynika, że niestworzenie dziecka jest zawsze moralnie wskazane, ponieważ eliminuje ryzyko nieszczęścia przy braku strat. Stanowisko to jest jednak przedmiotem poważnej krytyki: R.N. Smart wskazuje, że konsekwentne stosowanie zasady minimalizacji cierpienia mogłoby uzasadniać natychmiastowe unicestwienie wszelkiego życia, co stanowi reductio ad absurdum negatywnego utylitaryzmu.
David Benatar formułuje centralny dla swojej wersji antynatalizmu argument asymetrii: obecność bólu jest zła, obecność przyjemności jest dobra, nieobecność bólu jest dobra nawet gdy nie istnieje osoba, która mogłaby tego doświadczyć, ale nieobecność przyjemności jest zła tylko wtedy, gdy istnieje ktoś, kto zostaje jej pozbawiony. Z tej asymetrii wynika, zdaniem Benatara, że niezaistnienie jest zawsze lepsze od zaistnienia. Benatar przytacza także statystyki ludzkiego cierpienia jako dodatkowy argument, a David Wasserman odpowiada, że zestawianie wyłącznie danych o cierpieniu, bez uwzględnienia ludzkiego dobrostanu i osiągnięć, stanowi jednostronną prezentację. Benatar formułuje ponadto argument mizantropijny: ludzie są gatunkiem odpowiedzialnym za ogromne cierpienie innych istot, co jego zdaniem uzasadnia zaprzestanie prokreacji.
Niektórzy antynataliści argumentują na rzecz powstrzymania się od prokreacji ze względu na degradację ekosystemów, proponują adopcję jako alternatywę lub rozszerzają swoje stanowisko na wszystkie czujące istoty, w tym potencjalną sztuczną inteligencję zdolną do odczuwania cierpienia. Bruno Contestabile przywołuje opowiadanie Ci, którzy odchodzą z Omelas Ursuli K. Le Guin jako analogię: istnienie świata jest powiązane z nieuniknionym cierpieniem niewinnych. Antynataliści nie są zgodni w kwestii aborcji: Benatar i Akerma dopuszczają ją przed pojawieniem się świadomości, podczas gdy Cabrera uznaje ją za niemoralną z wyjątkiem skrajnych przypadków.
David Benatar powołuje się na błędy poznawcze, takie jak tendencyjność optymistyczna i efekt potwierdzenia, argumentując, że ludzie systematycznie przeceniają jakość swojego życia. Krytycy wskazują, że ta argumentacja jest obosieczna: te same mechanizmy mogą utwierdzać antynatalistów w pesymizmie w takim samym stopniu, w jakim utwierdzają pronatalistów w optymizmie. Metaanaliza Moore'a i Fresco wykazała, że osoby z depresją nie oceniają rzeczywistości bardziej trafnie niż osoby zdrowe, lecz wykazują własne zniekształcenia w kierunku pesymistycznym.
Antynatalizm jest przedmiotem krytyki ze strony wielu filozofów, którzy kwestionują zarówno poszczególne argumenty antynatalistyczne, jak i samo stanowisko jako całość.
Argument asymetrii Davida Benatara, stanowiący fundament jednej z najbardziej znanych wersji antynatalizmu, spotkał się z licznymi zarzutami.
Elizabeth Harman z Uniwersytetu Princeton zarzuca Benatarowi ekwiwokację: przechodzenie między pojęciem „dobra bezosobowego” a pojęciem „dobra dla konkretnej osoby”. Nieobecność bólu może być dobra w sensie bezosobowym, ale skoro nie istnieje osoba, która doświadczałaby tego dobra, nie można twierdzić, że jest to dobre „dla kogoś”. Tymczasem asymetria Benatara wymaga właśnie tego drugiego znaczenia, by prowadzić do wniosku, że zaistnienie jest zawsze krzywdą.
Ben Bradley z Uniwersytetu w Syracuse argumentuje, że między pojęciami dobra i tego, co lepsze, istnieje konceptualny związek: jeśli przyjemność jest wewnętrznie dobra, to jej obecność powinna być lepsza od jej nieobecności. Jeżeli, jak twierdzi Benatar, nieobecność przyjemności przy niezaistnieniu nie jest zła, to traci się ten związek, co podważa logiczne fundamenty asymetrii.
Campbell Brown z London School of Economics wskazuje na wewnętrzny defekt w Benatarowej teorii dobra osobistego i argumentuje, że główną asymetrię, na której opiera się Benatar, można wyjaśnić w sposób, który nie prowadzi do wniosku, że zaistnienie jest zawsze krzywdą.
David Wasserman kwestionuje zarówno argument asymetrii, jak i argument z braku zgody na stworzenie. W jego ujęciu prokreacja jest moralnie dopuszczalna (choć nie wymagana), a obowiązki rodzicielskie wynikają z roli, jaką rodzic przyjmuje wobec dziecka, i z troski o jego dobrostan.
Rivka Weinberg ze Scripps College proponuje alternatywne podejście do etyki prokreacji, w którym kluczowym pytaniem nie jest to, czy prokreacja wyrządza krzywdę, lecz to, czy narzucane przez nią ryzyko jest dopuszczalne. W jej ujęciu prokreacja jest moralnie dopuszczalna, jeśli rodzice zamierzają opiekować się dzieckiem i jeśli racjonalnie akceptowaliby ryzyko, które narzucają, jako warunek wstępny własnych narodzin. Weinberg argumentuje, że argumenty Benatara nie wykazują, iż prokreacja jest zawsze moralnie zła.
Asheel Singh, którego argument z braku możliwości uzyskania zgody przedstawiony jest w artykule, sam w późniejszych pracach analizuje kontrargument oparty na hipotetycznej zgodzie: gdyby potencjalne dzieci mogły wyrazić opinię, racjonalnie zgodziłyby się na życie ze wszystkimi jego krzywdami w zamian za jego dobra. Argument ten stanowi jedno z najczęstszych filozoficznych uzasadnień dopuszczalności prokreacji.
Thaddeus Metz z Uniwersytetu w Pretorii, redaktor tomu Contemporary Anti-Natalism, kwestionuje przejście od twierdzeń o braku kosmicznego sensu życia do wniosków moralnych dotyczących prokreacji. Według Metza nie powinniśmy żałować braku dobra, którego nie moglibyśmy mieć w żadnych okolicznościach, a wiele form sensu i wartości dostępnych w ludzkim życiu stanowi wystarczające uzasadnienie dla dopuszczalności prokreacji.
Krytycy wskazują na wewnętrzny problem antynatalizmu: stanowisko to nie może się rozprzestrzeniać drogą biologiczną, ponieważ konsekwentni antynataliści nie mają potomstwa, które mogłoby przejąć ich poglądy. W perspektywie ewolucyjnej antynatalizm jest stanowiskiem samolikwidującym się, co podważa jego praktyczne znaczenie jako programu etycznego. Ponadto antynatalizm zakłada, że cierpienie stanowi wystarczający powód, by nie powoływać do istnienia nowych ludzi, ale jednocześnie większość istniejących ludzi, w tym ci doświadczający znacznego cierpienia, nie żałuje swojego istnienia i nie uznaje go za krzywdę.
Z perspektywy etyki cnót prokreacja i rodzicielstwo stanowią istotne formy ludzkiego rozkwitu (flourishing), umożliwiające realizację cnót takich jak troska, odpowiedzialność i miłość. Antynatalizm, redukując ocenę prokreacji do bilansu cierpienia i przyjemności, pomija wymiar eudajmonii, który w tradycji arystotelesowskiej stanowi fundament etyki. Filozofia personalistyczna, reprezentowana przez Karola Wojtyłę i Emmanuela Lévinasa, traktuje relację rodzic/dziecko jako paradygmatyczny przykład odpowiedzialności za Drugiego, w którym powołanie do istnienia nowej osoby nie jest manipulacją, lecz aktem afirmacji wartości osoby ludzkiej.
Wielu krytyków kwestionuje pesymistyczne założenia leżące u podstaw antynatalizmu. Dane empiryczne dotyczące subiektywnego dobrostanu wskazują, że w większości krajów świata zdecydowana większość ludzi ocenia swoje życie pozytywnie. Badania przeprowadzone w ramach World Values Survey i Gallup World Poll wykazują, że nawet w krajach o niskim dochodzie narodowym średnia satysfakcja z życia przekracza punkt neutralny. Steven Pinker argumentuje, że obiektywne wskaźniki jakości życia, takie jak długość życia, poziom ubóstwa, śmiertelność dzieci i alfabetyzacja, systematycznie się poprawiają, co podważa tezę o strukturalnej negatywności ludzkiego istnienia.
Konrad Szocik wskazuje na fundamentalną niezgodność antynatalizmu z zasadą dobroczynności prokreacyjnej (Principle of Procreative Beneficence), zgodnie z którą rodzice powinni starać się dać życie dziecku o jak najlepszych perspektywach. Zasada ta zakłada pozytywną wartość istnienia i stoi w bezpośredniej opozycji do antynatalizmu.
Christine Overall z Queen's University argumentuje, że decyzja o prokreacji wymaga uzasadnienia, ale takie uzasadnienie jest dostępne: wartość relacji rodzicielskiej, możliwość zapewnienia dziecku dobrego życia i przywilej uczestnictwa w rozwoju nowej osoby stanowią wystarczające racje moralne.
W XXI wieku antynatalizm zyskał widoczność poza filozofią akademicką, głównie za pośrednictwem internetu. Społeczności internetowe skupione wokół antynatalizmu rozrosły się w latach 2010., a temat stał się przedmiotem zainteresowania mediów głównego nurtu. Joona Räsänen i Matti Häyry zwracają uwagę, że rosnąca popularność antynatalizmu w dyskursie publicznym kontrastuje z jego marginalną pozycją w filozofii akademickiej, gdzie stanowisko to pozostaje zdecydowanie mniejszościowe. Dyskusja o antynatalistycznych postulatach toczy się równolegle z debatą o spadku współczynnika dzietności w krajach rozwiniętych, choć badacze podkreślają, że przyczyny tego spadku mają charakter głównie ekonomiczny i społeczny, a nie filozoficzny.