| część miasta | |
Fort w Kosocicach (2014) | |
| Państwo | |
|---|---|
| Województwo | |
| Aglomeracja | |
| Miasto | |
| Zarządzający |
Tadeusz Murzyn |
| Tablice rejestracyjne |
KR, KK |
| SIMC | |
| Położenie na mapie | |
| 49°59′40″N 19°59′26″E/49,994512 19,990606 | |
| Strona internetowa | |
Kosocice – obszar Krakowa, wchodzący w skład Dzielnicy X Swoszowice, dawna wieś włączona do miasta 1 stycznia 1973.
Kosocice leżą wśród pagórkowatych wzniesień Pogórza Wielickiego, w odległości ok. 9 km na południowy wschód od centrum Krakowa. Mają one starą metrykę, sięgającą czasów średniowiecznych, a parafia kosocicka i kościół św. Marii Magdaleny (nowy, pochodzący z początku XX w., wybudowany na miejscu spalonego) jest jedną z najstarszych w diecezji krakowskiej.
Wedle tradycji, nazwę swą wywodzą od nazwiska obywatela Kosa, który w 1260 r., uciekając z rodziną z Krakowa przed Tatarami, miał się ukrywać w tutejszych lasach. Ponieważ najeźdźcy spalili podwawelski gród, nie miał po co wracać do zrujnowanego domostwa, dlatego osiedlił się w miejscu dzisiejszych Kosocic, dając początek nowej osadzie.
Niedaleko kosocickiej fary zachowały się do dziś dwa XIX-wieczne forty (Fort 50 ½ W Kosocice i Fort 50 ½ O Barycz), które odegrały dużą rolę w odparciu ofensywy rosyjskiej w grudniu 1914 r. Łączy je dawna droga rokadowa, wijąca się zakosami wokół pól, z której rozpościerają się rozległe widoki na Płaskowyż Świątnicki, Beskid Średni, a także na stary Kraków i jego okolice.
Najstarszą, pewną źródłową, wzmiankę o Kosocicach znajdujemy w „Monumenta Poloniae Vaticana” (tom I, lata 1207-1344), która potwierdza istnienie tutejszej parafii, a jest ten zapis zgodny z I tomem księgi „Monumenta historiae Poloniae” Theinera, który wskazuje rok 1236 jako pewny, w którym istniała już kosocicka fara. Nie jest wykluczone, że datowanie można cofnąć do roku 1200, albowiem według „Słownika Geograficznego Królestwa Polskiego” (Warszawa, 1883 r.), najstarsza data odnosząca się do parafii to rok 1200. Czytamy tam, iż parafia Kosocice, założona w 1200 r. obejmowała: Barycz, Luboniowice, Strzałkowice, Rajsko, Piaski Małe, Siarczaną Górę i Zbydniowice. Liczyła 2992 rzymsko-katolików i 80 izraelitów.
Od października 1942 roku do sierpnia 1944 w Kosocicach istniała tajna drukarnia KWZW - Konspiracyjnych Wojskowych Zakładów Wydawniczych. Mieściła się ona w willi (a dokładniej to w powiększonej piwnicy pod kuchnią) udostępnionej przez p. Izydora Hałuszczaka, który z kolei wydzierżawił ją od pani Rybołowiczowej. Aby zejść do podziemi należało odsłonić podłogę i podnieść ukrytą drewnianą klapę. Na początku to pomieszczenie miało wymiary 3 m x 2,5 m x 2,20 m i było nazywane przez drukarzy ,,Hadesem", znajdowała się tam mała ręczna maszyna drukarska ,,Basia". Pracowały przy niej cztery osoby - dwóch, którzy odbijali na maszynie, jeden, który dyktował oraz ostatni składający. Często pracowali nawet 16 godzin bez przerwy. Oprócz maszyny, w pomieszczeniu znajdował się stolik, dwie lampy karbidowe, aparat radiowy, godło państwowe oraz portret Naczelnego Wodza gen. Władysława Sikorskiego.
Na początku lutego 1943 roku drukarze zakupili nową maszynę, która miała zastąpić ,,Basię", mogącą drukować jednie jedną stronę gazety. ,,Bryś", bo tak ją nazwali, mógł drukować dwie strony na raz, co znacznie przyśpieszyło pracę. Pod koniec maja tegoż roku udało im się nawiązać kontakt z Edwardem Jantonem, kierownikiem drukarni w Wieliczce, która działała za wiedzą Niemców. Pomogło to w dużym stopniu kosocickiej drukarni, wyposażając ją w nową maszynę, drukującą cztery strony na raz, i wiele czcionek (bloczki z wypukłymi literami, układane w wyrazy, zdania, całe strony tekstu).
W drukarni powstawał przede wszystkim BIM, czyli Biuletyn Informacyjny Małopolski, pismo ,,Służba Kobiet" oraz mnóstwo broszur i ulotek. 1 lipca 1943 roku ukazała się podróbka ,,Gońca Krakowskiego" p.t. ,,Nadzwyczajne wydanie Gońca Krakowskiego". Szczególnie wyróżniała się czwarta strona ogłoszeń - zawierała ona np. ogłoszenie o treści: ,,ZGUBIŁEM flotę niemiecką i szukam swoich łodzi podwodnych. Admirał Dönitz". Została ona rozkolportowana jeszcze przed oryginałem i do tego stopnia rozweseliła mieszkańców miasta, że była później odsprzedawana dalej po wysokich cenach. Wiele osób twierdziło, że została ona przemycona z Warszawy, lecz została wydrukowana pod Krakowem. Niemcy twierdzili, że została wydrukowana na maszynie płaskiej, lecz nigdy nie było takiej w tajnej drukarni w Kosocicach.
2 sierpnia 1944 roku Własowcom stacjonującym na forcie ktoś ukradł krowę, ruszyli więc na jej poszukiwania i przypadkowo natknęli się na ,,Kaspra" - pracownika tajnej drukarni, wiozącego papier do druku. Tłumaczył im się, że w Krakowie spotkał nieznanych mu Niemców, którzy dali mu papier i kazali zawieść do Wieliczki. Ukraińcy nie uwierzyli mu i przeszukali ,,Willę", ponieważ, zresztą słusznie, wydawało im się, że to właśnie tam kierował się ,,Kasper". ,,Sokołowi" - który był kierownikiem drukarni, udało się zwieść Własowców, że jego ojciec był Ukraińcem, a obecnie wyjechał w interesach do Lwowa. Odeszli oni, jednak zabrali ze sobą ,,Kaspra", którego później zamordowali Niemcy.
3 sierpnia 1944 r., w związku z zagrożeniem wywołanym przez pojmanie ,,Kaspra" załoga drukarni podjęła decyzję o spaleniu ,,Willi". Mieli przy sobie cztery zapałki - trzy nie odpaliły, jedna odpaliła. Akcja jednak nie powiodła się, ponieważ ogień szybko zgasł, a dym był już widoczny z daleka. Na ich szczęście akurat drogą szedł przechodzień, któremu zarekwirowali nowe zapałki. Z nowym zapasem szybko udało się podpalić benzynę rozlaną na strychu i odnowić ogień.
Po spaleniu ,,Willi" tajna drukarnia przeniosła się najpierw do szkoły w Lusinie, a następnie do innej ,,Willi" we Wrząsowicach, która niestety była nieprzystosowana do jej zamieszkania, więc drukarze musieli przez trzy dni w tygodniu ją naprawiać i doposażać, a przez kolejne trzy dni odrabiać cały tygodniowy nakład pracy.
29 IX 1944 ,,Kruk", ,,Maciek" i ,,Michał" wyruszyli z tygodniowym nakładem pracy na miejsce jego przekazania. Po drodze ,,Michał" narzekał na to, że nie może unieść swojej paczki. Zamienił się, więc z ,,Maćkiem" i wysunął się naprzód. Nie zobaczył jednak w porę zbliżających się Niemców. ,,Kruk" padł na miejscu od ich strzałów, a ,,Maciek" został pojmany i wywieziony do obozu Auschwitz-Birkenau. Udało mu się jednak przeżyć do czasu wyzwolenia obozu przez wojska sowieckie 27 I 1945 roku. Po wyzwoleniu rodzina przywiozła go na wozie konnym, zawiniętego we wszystkie dostępne kołdry, koce i poduszki. Jego ciało było opuchnięte z głodu. Zmarł w 1947 roku.
| Imię | Nazwisko | Pseudonim | Data śmierci (tylko w czasie wojny) | Uwagi |
|---|---|---|---|---|
| Józef | Sawajner | ,,Sokół" | ||
| Władysław | Pyciński | ,,Sęp'' | Zmienił placówkę w 1943 roku, pojechał do Przemyśla | |
| Alojzy | Jaglarz | ,,Kruk" | 29 IX 1944 | |
| Edward | Bulara | ,,Stenia" | ||
| Tadeusz | Jałocha | ,,Kasper" | Pojmany przez Własowców 2 VIII 1944, następnie zamordowany przez Niemców | |
| Michał | Szypuła | ,,Michał"/ ,,Trzeci" | ||
| Tadeusz | Orszulak | ,,Maciek" | Złapany, potem wywieziony do obozu w Oświęcimiu. Przeżył wojnę - zmarł w 1947 r. | |
| ? | ? | ,,Marian" | Chwilowo zastępował ,,Kruka" |