Ruch antyaborcyjny, również z angielskiego pro-life (dosł. „za życiem”), zwany także przez przeciwników anti-choice (dosł. „przeciw wyborowi”) – ogół ruchów społecznych i organizacji prowadzących działalność edukacyjną, wychowawczą i naukową w obronie życia człowieka od poczęcia do naturalnej śmierci, przeciwstawiających się zwłaszcza aborcji i eutanazji oraz in vitro.
Według szeregu źródeł angielskojęzycznych jest to „ruch społeczny, którego celem jest uniemożliwienie kobietom dostępu do legalnej aborcji i rekryminalizacja tej procedury”, a „ludzie, którzy są pro-life uważają, że kobiety nie mają prawa decydować o tym, czy chcą urodzić dziecko, które poczęły, czy nie, oraz że aborcja w większości lub we wszystkich okolicznościach jest zła”.
Według Ewy Kowalewskiej, prezes Forum Kobiet Polskich, przedstawicielki organizacji pro-life Human Life International – Polska działania pro-life to m.in. pomoc samotnym, porzuconym matkom i ich poczętym dzieciom i ludziom słabym i chorym, oraz wsparcie rodzin, aby mogły wypełniać swoją rolę oraz wszechstronna edukacja. Według Kowalewskiej polscy obrońcy życia zawsze podkreślali, że nie są „anty”, ale „za” – za życiem, za tradycyjną i silną rodziną oraz za pozytywnym, racjonalnym wychowaniem prorodzinnym, które formuje postawy „za życiem”. Organizacje pro-life twierdzą, że udzielają pomocy m.in. rodzinom wielodzietnym, dysfunkcyjnym oraz rodzicom samotnie wychowującym dzieci, usiłują też oddziaływać na ustawodawstwo dotyczące takich kwestii jak: aborcja, eutanazja, klonowanie, in vitro czy stosowanie kary śmierci.
Jedną z najbardziej znanych działaczek ruchu jest Gianna Jessen, która przeżyła mimo próby przeprowadzenia na niej aborcji. Aktywistką pro-life jest także Abby Johnson, była dyrektor jednej z klinik aborcyjnych Planned Parenthood w USA. W oparciu o jej historię powstał film Nieplanowane.
Środowiska pro-life przedstawiają przeciwne postulaty do ruchów pro-choice.
Podobnie jak wiele innych terminów używanych przez uczestników debaty aborcyjnej, także rozróżnienie na ruchy pro-choice i pro-life ma cele propagandowe: pierwsza nazwa odwołuje się do prawa do wolności, druga do prawa do życia. Mogą być jednak odbierane także jako sugestia, że druga strona sporu jest danym wartościom przeciwna („anti-choice”, „anti-life”).
Rozróżnienia na ruchy pro-life i pro-choice wśród obywateli państw, gdzie toczy się debata publiczna na tematy związane z aborcją, rzadko kiedy są jasne: przykładowo w sondażu dla amerykańskiego Public Religion Research Institute 70 proc. obywateli USA określiło siebie jako „pro-choice”, a jednocześnie niemal dwie trzecie jako „pro-life”. Jednocześnie respondenci zauważyli, że sam fakt opowiedzenia się po którejś ze stron sporu może być społecznie stygmatyzujący.
Z powodu problemów terminologicznych wiele redakcji i agencji prasowych sugeruje używanie bardziej neutralnych bądź opisowych terminów na określenie stron sporu o prawo do aborcji. Przykładowo Associated Press sugeruje w swoim podręczniku stylu użycie terminów ruch bądź działacz na rzecz prawa do aborcji i przeciwko aborcji (ang. abortion rights i anti-abortion).
Środowiska określane jako pro-life odwołują się m.in. do:
Od lat 80. XX wieku niektórzy członkowie tego ruchu prowadzili działania w postaci malowania haseł na ścianach klinik aborcyjnych, wybijania w nich okien lub podpalania. Od lat 1990 radykalni przeciwnicy aborcji dokonywali zamachów na kliniki aborcyjne, oraz atakowali ginekologów odpowiedzialnych za dokonywanie aborcji. Część z osób stosujących metody akcji bezpośredniej przynależy do nieformalnego ruchu Armia Boga. Znani działacze ruchu antyaborcyjnego, którzy stosowali przemoc przeciwko aborterom to m.in. Shelley Shannon, Paul Jennings Hill i Eric Rudolph.


Według organizacji Planned Parenthood wiele osób pro-life jest bardziej zainteresowanych życiem zarodka lub płodu niż życiem kobiet w nieplanowanej ciąży lub dobrobytem dzieci po ich narodzinach oraz w praktyce wiele osób określających się jako „pro-life” popiera karę śmierci i sprzeciwia się przepisom o ochronie praw dziecka.