W 2007 pisarz przyznał się do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa. Trwała przez 12 lat – od 1958 do 1970. Pisarz dostarczał informacji na temat środowiska białoruskiej „Niwy” oraz repatriantów z Białorusi. Według relacji pisarza po zerwaniu współpracy był szkalowany przez SB: W latach 70. wyrzucano mnie z każdej roboty, pracowałem jako zbijacz skrzyń. Zaliczyłem chyba z 50 zakładów pracy [...].
Sokrat Janowicz zmarł w 2013. Został pochowany na cmentarzu prawosławnym w Krynkach.
Recepcja twórczości
O książce Sokrata Janowicza „Srebrny jeździec” (wydanej po białorusku w 1978 r.) Adam Michnikpowiedział:
Czy jest sens podejmowania walki beznadziejnej, walki z potężną carską Rosją, w sytuacji kiedy nikt powstańcom nie pomoże? Wtedy i my właśnie stawialiśmy sobie podobne pytania w „Solidarności”. Jak z tym żyć? W tym momencie książka Janowicza, a konkretnie „Srebrny jeździec”, wydała mi się książką trafiającą w sedno wszystkich tych polskich debat. (...) To piękne opowiadanie stanowi wręcz instrukcję, jak należy się zachowywać, gdy się wpadnie w łapy bezpieki: żadnych rozmów, żadnych podpisów, żadnych zeznań, nie próbować ich przechytrzyć. Po prostu uznać, że to jest trochę tak, jakby się wpadło w dziurę z gównem. Z dziurą z gównem się nie negocjuje, nie przekonuje się, że ono jest nieszlachetne. Tylko po prostu się swoje robi. Jednocześnie w tej książce jest tęsknota za etosem, który Sokrat chciał jakby zaoferować białoruskiej duchowości. By nie kapitulować, nie poddawać się, być wiernym temu, co najważniejsze, choć najtrudniejsze.
Sokrat Janowicz traktował słowo pisane za najważniejsze wśród sztuk, natomiast sztuki plastyczne i muzykę jako wypełnienie słowa pisanego. Przez Eugeniusza Kabatca Sokrat Janowicz nazywany jest mistrzem pióra i wyrazicielem białoruskiej myśli narodowej, który swoją twórczością usiłował sprowokować rodaków do pokonania bierności i udziału w patriotycznym czynie. Za jedno z najciekawszych i bodaj najważniejszych dzieł Sokrata Janowicza Kabatc uważał powieść Chatniaje stahodździe(inne języki) („Rodzinne [Domowe] stulecie”), w której „pisarz, zwykle niepokorny aż do buntu, tym razem snuje sagę swojego domu z lirycznym, melancholijnym spokojem filozofa, świadomego, że wszystko kończy się wraz z nami, z naszym gniazdem opustoszałym, z naszymi ideami roztrwonionymi przez bezduszny świat...”. Kabatc uważał, iż niemal wszystko w książkach Sokrata Janowicza jest jakoś uwikłane w historię Rzeczypospolitej Obojga Narodów. „Chatniaje stahodździe” jest zaś według Kabatca „sagą rodzinną z pogranicza kultur, napisaną nie tylko z głęboką znajomością współczesnej historii, ale i z dolegliwym uczuciem smutku, towarzyszącym dramatowi wsi i ludzi tę wieś stanowiących”.
Przetłumaczył na język polski książkę białoruskiego pisarza Aleksego Karpiuka pt. „Wierszaliński raj”.
W domostwie Sokrata Janowicza w Krynkach przy ul. Sokólskiej 9 dziś ma swą siedzibę Fundacja Villa Sokrates, której głównym celem jest zachowanie, pielęgnowanie i propagowanie dorobku pisarza i publicysty Sokrata Janowicza.
Nasze tysiąc lat – tom rozmów z Jerzym Chmielewskim (2000)
Ojczystość. Białoruskie ślady i znaki – zbiór esejów (2001)
Nia żal prażytaha (Lat minionych nie żałuję) (2002) – wspomnienia, w jęz. białoruskim; przekład publikowany w Regionach
Chatniaje stahodździe (Domowe stulecie) (2008) (nieredagowany tekst powieści w języku białoruskim drukowanej uprzednio w odcinkach w miesięczniku Czasopis)
Stulecie oszołomów – Stahodździe durałobaŭ (wyd.3, lipiec 2025); (redagowany oryginał powieści Chatniaje stahodździe [Domowe stulecie] i jego przekład na język polski)
↑O ile zerwanie przez pisarza owej współpracy było czymś niezwykłym (bo zarówno miało swoją życiową cenę, jak i nastąpiło dwie dekady przed upadkiem komunizmu w Polsce), o tyle sam fakt uprzedniego podjęcia takiej współpracy wcale nie był rzadkim zjawiskiem w tym środowisku. Tak widzi to Marian Pilot, jeden z tłumaczy tekstów Sokrata Janowicza: Ogródkiem pyta mnie pani, czy aby ów literat w [mojej] powieści nie jest tożsamy z autorem? Ze wstydem wyznaję, że chociaż niemal każdy literat mojego pokolenia ma za sobą agenturalne „coś tam”, to ja jakoś nie. Z tego prostego powodu, że nikt mi nigdy żadnej współpracy nie zaproponował. Zostałem pominięty. Teraz jakoś nieprzyjemnie – raróg. (Babelistą jestem i Bogu dziękuję za pomieszanie języków, [Z Marianem Pilotem rozmawia Dorota Wodecka], DF Kultura nr 36/964, str.15, Gazeta Wyborcza, 6.X.2011)
↑W nieredagowanym tekście źródłowym zapowiadane jest pojawienie się dwóch sióstr ("pierwotny projekt"), jednak pojawia się tylko jedna; powstaje szkoła białoruska, ale autor "zapomina ją wygasić" już po roku, wskutek czego w domyśle trwa ona co najmniej do końca XX w. Te (i inne) błędy, których łatwo nie zauważyć czytając przez 2 lata powieść w odcinkach, w redagowanym tekście poprawiono, przy tym bez użycia zdań niepochodzących od autora. Ostatecznie tekst redagowany ma nieco inny, odróżniający go tytuł (E.Kabatc doradzał zmianę na jakiś inny dla przekładu, bez związku z późniejszym redagowaniem oryginału). Więcej o tym w: Ян Максімюк, «Калі хочам, каб простая/сакольская мова не загінула, не называйма тут яе беларускай».Размова зь перакладнікам раману Сакрата Яновіча, Radio Swoboda, 4.XII.2022 https://www.svaboda.org/a/32158867.html