
Trumpizm – ruch polityczny w Stanach Zjednoczonych, obejmujący ideologię polityczną związaną z Donaldem Trumpem.
Trumpizm pojawił się podczas kampanii Trumpa przed wyborami prezydenckimi w 2016. Ruch ten określano jako amerykańską odmianę polityczną skrajnej prawicy oraz nacjonalistyczno-populistycznego i neonacjonalistycznego nastawienia, widocznego w wielu krajach od końca lat 2010. Zwolennicy Trumpa stali się największą frakcją Partii Republikańskiej Stanów Zjednoczonych, odrzucając jednocześnie to, co określają jako republikański „establishment”, czyli republikanów tylko z nazwy. Ruch oficjalnie używa haseł Make America Great Again i America First, nawiązując do konserwatyzmu społecznego, izolacjonizmu w polityce międzynarodowej i obiecując przywrócenie Stanom Zjednoczonym „wielkości” i potęgi. Pozycje polityczną Trumpizmu zwykle określa się jako prawicę lub skrajną prawicę. Zwolennicy ruchu Make America Great Again skrótowo nazywają siebie "MAGA".
Trumpizm przez badaczy bywa określany jako ruch autorytarny. Niektórzy komentatorzy odrzucili populistyczne określenie trumpizmu i widzą w nim część trendu idącego w stronę nowej formy faszyzmu lub neofaszyzmu, przy czym niektórzy określają go jako wyraźnie faszystowski. Inni identyfikują go jako specyficzną, lekką wersję faszyzmu w Stanach Zjednoczonych. Niektórzy historycy piszą o niebezpieczeństwach bezpośrednich porównań z europejskimi reżimami faszystowskimi z lat 30. XX wieku, stwierdzając, że chociaż istnieją podobieństwa, istnieją również ważne różnice. Trumpizm przyrównano też do kultu jednostki.
Wielu naukowców stara się wyjaśnić przyczyny popularności trumpizmu wśród wyborców z socjologicznego punktu widzenia biorąc za kontekst prawicowy populizm, którego wzrost popularności nastąpił od końca 2010 roku. Czasy te w polityce naznaczyły się Brexitem i zwycięstwem Trumpa w wyborach prezydenckich w 2016 roku. W Polsce wskazuje się na rok 2015 i zwycięstwo Prawa i Sprawiedliwości zarówno w wyborach prezydenckich, jak i parlamentarnych jako na przełomowe w tym okresie. Teorie cytowane przez naukowców obejmują tezę „pozostawionych w tyle”, która zakłada, że wzrost prawicowego populizmu na Zachodzie ma swoje korzenie w jednostkach lub społecznościach, które czują się zaniedbane przez rozwijające się społeczeństwo i decydentów politycznych. Naukowcy wskazali, że trendy globalizacji i deindustrializacji przyczyniają się do ubóstwa ekonomicznego i społecznego, które leży u podstaw zjawiska trumpizmu.
Niektórzy amerykańscy naukowcy charakteryzują tezę o „pozostawionych w tyle”, jako rosnącą rozbieżność między tak zwanymi „centrami mózgów” i „miastami supergwiazd”, czyli dużymi miastami w stanach na zachodzie i wschodzie Stanów Zjednoczonych, na jednym krańcu, a byłymi stanami przemysłowymi (Pas rdzy), takimi jak Michigan czy Pensylwania, które utraciły miejsca pracy i mieszkańców na drugim. Inni charakteryzują problem jako rozbieżność między regionami, które skorzystały z dobrodziejstw globalizacji i postępu technologicznego, a tymi, które poniosły ciężar destrukcyjnych skutków związanych z tymi zjawiskami. Odmienna charakterystyka tezy o „pozostawionych w tyle”, definiuje ją jako kulturowa reakcja na długoterminowe zmiany strukturalne w zakresie równości płci, rozwoju miast, edukacji, imigracji, niestabilności gospodarczej i nasilających się ataków terrorystycznych.
Niektórzy naukowcy przypisują popularność prawicowego populizmu zjawisku zmniejszania się w Stanach Zjednoczonych populacji białej rasy człowieka.
Retorykę Trumpa charakteryzują poglądy:
Zidentyfikowane aspekty obejmują poglądy: izolacjonistyczne, nacjonalistyczne, chrześcijańsko-nacjonalistyczne, protekcjonistyczne, antyfeministyczne, anty-LGBT oraz propagowanie teorii spiskowych.

W artykule dla Routledge Handbook of Global Populism (2019) Olivier Jutel pisał:
Inni autorzy podręcznika Routledge Handbook of Populism zauważają, że przywódcy populistyczni, zamiast kierować się ideologią, są pragmatyczni i oportunistyczni w odniesieniu do tematów, idei i przekonań, które silnie rezonują z ich zwolennikami. Dane z sondaży wyborczych sugerują, że kampania odniosła sukces w mobilizacji niższej klasy robotniczej Europejczyków-Amerykanów, którzy doświadczają rosnących nierówności społecznych i którzy często deklarowali sprzeciw wobec amerykańskich partii politycznych. Ideologicznie trumpizm ma prawicowy akcent populistyczny. Donald Trump regularnie opisuje opozycję wobec swoich działań jako "radykalnych lewicowców z Partii Demokratycznej", mimo iż powszechnie uznaje się pozycję polityczną Partii Demokratycznej za centrolewicową, pogłębiając polaryzację polityczną.
Nawiązując do populizmu Trumpa, socjolog Michael Kimmel stwierdził, że „nie jest to teoria [ani] ideologia, to emocja. A emocją tą jest święte oburzenie, że rząd nas oszukuje”. Kimmel zauważa, że „Trump jest interesującą postacią, ponieważ przekazuje całe to poczucie tego, co nazwałem „pokrzywdzonym uprawnieniem”, termin ten Kimmel definiuje jako „to poczucie, że korzyści, do których uważałeś, że ci się należą, zostały ci odebrane przez niewidzialne siły większe i potężniejsze. Czujesz się spadkobiercą wielkiej obietnicy, amerykańskiego snu, który stał się niemożliwą fantazją dla samych ludzi, którzy mieli go odziedziczyć”.
Peter Turchin w książce Czasy ostateczne. Elity, kontrelity i ścieżka dezintegracji politycznej, twierdzi iż Ameryka znajduje się w kryzysie i obecne elity popełniają błąd, gdyż większą wagę obecny establishment przykłada do postaci Donalda Trumpa, jego cech charakteru i osobowości, niż do głębokich sił społecznych, które pchnęły go na szczyt. Według Turchina Trump był jak mała łódka złapana na grzbiecie potężnej fali pływowej. Głównych powodów niezadowolenia społecznego upatruje on w nadprodukcji elit i "powszechnym znieczuleniu demokratycznym".
Konserwatywny publicysta Rafał Ziemkiewicz popularność Trumpizmu przypisuje zmęczeniu ludu elitami, a także faktem zaprzestania postrzegania tychże elit jako lepszych i brakiem chęci aspirowania do ich poziomu przez lud. Wspomina także o dystansie jaki powstał między "zwykłym człowiekiem" a tymi elitami rządzącymi.
Według amerykańskiego socjologa Philipa Gorskiego, Trumpistowska „nostalgia” przedstawia świat upadły, potulny i sfeminizowany. Sposobem na to ma być ponowne potwierdzenie maskulinizmu i męskiej dominacji. Michael Kimmel opisuje zwolenników Trumpa, jako rozpaczających za „znalezieniem miejsca w tym nowym, wielokulturowym i bardziej egalitarnym świecie”. Ci mężczyźni według Kimmela, „są wściekli na obecny świat, jednocześnie z nostalgią wspominając czasy, gdy ich poczucie „męskiej wyższości” nie było kwestionowane. Chcieli odzyskać swój kraj, przywrócić należne im w nim miejsce i przy okazji odzyskać swoją męskość”.
Jednocześnie ten sam autor po wyborach w 2016 roku stwierdził, że Trump jest dla wielu mężczyzn postacią z fantazji, „supermanem”, który może swobodnie ulegać wszelkim pragnieniom. „Wielu z tych facetów czuje, że obecny porządek rzeczy ich zniewieścił, a przez to odebrał im możliwość utrzymania rodziny i prowadzenia udanego życia. Wtem pojawia się facet, który mówi: »Mogę zbudować, co chcę. Mogę zrobić, co chcę. Mogę mieć kobiety, jakie chcę«. Mówią: »Ten facet jest niesamowity!«”.

Donald Trump uzyskał mocne wsparcie od środowisk chrześcijańskich. W ankietach często wybór Trumpa deklarowały osoby, które twierdziły, że regularnie uczęszczają do kościoła. Wsparcie dla niego deklarowała również duża grupa chrześcijańskich nacjonalistów. Sam Donald Trump wielokrotnie przedstawiał wybory w których kandydował jako krucjatę „przeciwko ateistom, marksistom i globalistom”.
Niektórzy chrześcijańscy zwolennicy Trumpa postrzegają go jako „wybranego przez Boga” i „wybranego do uratownia Ameryki”, a niektórzy porównują go do Jezusa, przy czym sprzeciw wobec niego postrzegają jako walkę duchową. Trump udostępnił i pokazał na kilku swoich wiecach film zatytułowany Bóg stworzył Trumpa, w którym wyraźnie porównał się do postaci mesjańskiej w kategoriach religijnych. Trump jest opisywany przez niektórych swoich chrześcijańskich zwolenników jako bohater Starego Testamentu, taki jak Cyrus II Wielki lub Dawid. New York Times opisuje wyobrażenia jego zwolenników, którzy widzą Trumpa jako „jedną z moralnie wadliwych postaci wybranych przez Boga do przewodzenia głębokim misjom mającym na celu osiągnięcie zaległej sprawiedliwości lub przeciwstawienie się egzystencjalnemu złu”. Takie ujęcie pozwala na poparcie Trumpa i usprawiedliwia jego wcześniejsze niewłaściwe zachowanie seksualne i cudzołóstwo. Trump cieszy się silnym poparciem wśród członków ewangelikanów, takich jak członkowie Nowej Reformacji Apostolskiej, a wielu urzędników administracji Trumpa popiera tę grupę religijną.
Jednym z wyrazów chrześcijańskiego Trumpizmu, poza często stosowaną przez Trumpa retoryką pro-chrześcijańską, był photo-op wykonany 1 czerwca 2020 roku podczas protestów i zamieszek Black Lives Matter po zamordowaniu przez białego policjanta, czarnoskórego obywatela George’a Floyda. W trakcie intensywnych protestów, Donald Trump przeszedł z Białego Domu pod kościół St. John’s Episcopal Church w Waszyngtonie, gdzie jego córka Ivanka Trump podała mu egzemplarz Biblii. Kościół ten dzień wcześniej został podpalony podczas protestów. Dodatkowo na murze kościoła zostało namalowane graffiti. Trump zapozował przed kościołem trzymając w ręku Biblię.
Poparcie dla Trumpa bywa porównywane do kultu jednostki. Trump postrzega siebie i kreuje image self-made mana, człowieka sukcesu, spełnionego biznesmana i jednocześnie osoby spoza polityki, w tym spoza głównego nurtu Partii Republikańskiej. Jego strategią wyborczą we wszystkich kampaniach prezydenckich, było przedstawianie siebie w roli mistycznego „Obrońcy Ameryki”, stosując retorykę typu ja kontra oni.
Media informacyjne i komentatorzy powszechnie charakteryzują Trumpa jako obiekt kultu jednostki. Stwierdzono, że jego poparcie spełnia wszystkie parametry niezbędne do zdefiniowania kultu jednostki w oparciu o koncepcję „charyzmatycznego autorytetu” Maxa Webera. Inne badania dowodzą, że kult jednostki Trumpa koncentruje się wokół „wszechmocnej, charyzmatycznej postaci”, jaką on sam wykreował. Badania wykorzystujące model osobowości Wielkiej piątki wykazały, że jego najwierniejsi zwolennicy osiągają wysokie wyniki w zakresie sumienności i samodyscypliny, a te cechy prawdopodobnie są przyciągane przez „personalistycznych, wymagających lojalności liderów”, takich jak Trump. Stwierdzono, że kilka aspektów sekciarskiej lojalności wobec Trumpa ma paralele religijne wśród niektórych zwolenników, a niektórzy ewangelicy odnosili się do niego w kategoriach religijnych, przedstawiając go jako bosko ustanowionego zbawiciela i „wybrańca”.
Donald Trump od rozpoczęcia swojej kampanii wyborczej w 2016 roku, regularnie określał media funkcjonujące w Stanach Zjednoczonych jako niegodne zaufania. Od swojej pierwszej inauguracji w styczniu 2017 roku regularnie nazywał media „wrogami ludu” (ang. enemy of the people). Zarzucał mediom brak rzetelności, szczególnie w kwestiach jego osoby oraz poglądów jakie reprezentuje. Donald Trump będąc regularnym użytkownikiem tej frazy, rozpowszechnił określenie fake news na wiadomości, które zdaniem odbiorcy są nieprawdziwe lub wprowadzające w błąd.
W kontraście do swoich twierdzeń, Donald Trump od czasów pierwszej prezydentury stał się częstym i intensywnym użytkownikiem serwisu społecznościowego Twitter. Trump używa Twittera (obecnie X’a) do komunikowania się bezpośrednio z wyborcami. Poprzez tweety wyraża swoje emocje i opinie, opisuje swoje plany polityczne i często zachęca swoich zwolenników do poparcia, regularnie publikując swój slogan Make America Great Again. Sam Trump nazywa taki sposób sprawowania prezydentury „nowoczesnym”. W ten sposób wytwarza wrażenie siebie jako główne bądź jedyne źródło prawdy.
Amerykański dziennikarz i krytyk medialny Neal Gabler stwierdził: „Tym czym był FDR dla radia, a JFK dla telewizji, tym Trump jest dla Twittera” (ang. What FDR was to radio and JFK to television, Trump is to Twitter).
Donald Trump głosił i promował wiele teorii spiskowych w trakcie swoich obu prezydentur, a także przed ich rozpoczęciem.
Wśród promowanych przez Trumpa teorii spiskowych były między innymi:
Jeszcze przed wejściem do świata polityki, w 2011 roku był czołowym promotorem teorii o pochodzeniu Baracka Obamy zwanej Birtherism. Podważał fakt urodzenia się Obamy na Hawajach, a następnie, po okazaniu przez niego dowodu w postaci aktu urodzenia, podważał jego wiarygodność. Urodzenie się poza Stanami Zjednoczonymi uniemożliwia bowiem ubieganie się o prezydenturę. W późniejszym okresie wycofał się jednak z tej teorii.
Największą i najczęściej promowaną teorią spiskową był „election fraud”, czyli twierdzenie, że wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych w 2020 roku zostały oszukane. Trump podważał wyniki wyborów w poszczególnych stanach, głosił iż zwycięstwo zostało mu ukradzione, a brakujące głosy były ukrywane bądź niszczone, bądź też podważał wiarygodność maszyn liczących głosy. Sprawa wyborów trafiła ostatecznie do Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych, gdzie jednak żadna ze skarg Trumpa nie została uznana. Uporczywe głoszenie tej teorii przyczyniło się do ataku na Kapitol w 2021 roku. Donald Trump do dnia dzisiejszego nie wycofał się z propagowania teorii o fałszerstwie wyborczym.

Jednym z kluczowych elementów charakteryzujących bazę polityczną Donalda Trumpa jest nostalgia za dawnymi czasami. Historyk John Fea, autor między innymi książki Believe me, zwraca uwagę na strach białej klasy średniej jaki zapanował w ostatnich dekadach między innymi w Stanach Zjednoczonych, wywołany zmianami socjo-politycznymi. Piszę on o tym, że nostalgiczne podejście może być samolubne, ze względu na odnoszenie "dawnego świata" i minionych lat tylko do siebie i swojej perspektywy, jednocześnie nie dostrzegając perspektywy innych. Fea powołuje się na przykład osób tęskniących za światem z Ameryki lat 50. XX wieku, takim jak przedstawiano w amerykańskich sitcomach jak Leave It to Beaver (w Polsce znany jest jedynie film na podstawie sitcomu o nazwie Wiercipięta), przypominając, że nawet świat wyobrażony na tej podstawie, będący "światem idealnym" dla nas, nie koniecznie musiał być idealną codziennością dla wielu innych osób. Fea podkreśla, że nostalgia wywołuje "widzenie tunelowe", wybiórczo wykorzystuje przeszłość, nie uwzględniając złożoności i rozległości całego ludzkiego doświadczenia i skupiając się jedynie na dobrych wspomnieniach danego konkretnego człowieka. Natomiast niezdolność ludzi do osiągnięcia tego wymarzonego celu, powoduje u nich frustrację i sprawia, że wyobrażają sobie przyszłość jako straszną i przerażającą, chcąc ucieczki od niej. Według Johna Fea jest to jeden z powodów skłaniania się białych, chrześcijańskich Amerykanów z klasy średniej (zarówno kobiet jak i mężczyzn) ku postaci silnej, odważnej, rozumiejącej ich lęki.
Trumpizm „obiecuje nowe miejsca pracy i więcej inwestycji krajowych”. Twarda linia Trumpa wobec nadwyżek eksportowych amerykańskich partnerów handlowych i protekcjonistyczna polityka handlowa, doprowadziły do napiętej sytuacji w 2018 roku, kiedy Stany Zjednoczone i Unia Europejska wzajemnie nałożyły cła na Chiny. Trump zapewnia sobie poparcie swojej bazy politycznej, kładąc nacisk na neonacjonalizm i krytykę globalizacji. Niektórzy autorzy sugerują, że Trump „zradykalizował ekonomię” jako temat dla białych wyborców z klasy robotniczej i średniej, sugerując, że „niezasługujące na to grupy [mniejszościowe] zyskują na znaczeniu, podczas gdy ich grupa zostaje w tyle”.
W polityce zagranicznej w rozumieniu Trumpa – America First, unilateralizm i izolacjonizm są preferowane względem aktywnej polityki międzynarodowej. Szczególnie podkreślane są interesy narodowe, zwłaszcza w kontekście traktatów gospodarczych i zobowiązań sojuszniczych. Trump wykazywał dystans wobec tradycyjnych sojuszników Ameryki, takich jak Kanada, a także wobec partnerów transatlantyckich, takich jak NATO i Unia Europejska. Z drugiej strony, Trumpowi zarzuca się okazywanie sympatii autokratycznym władcom, takim jak prezydent Rosji Władimir Putin, którego Trump często chwalił jeszcze przed objęciem urzędu oraz podczas szczytu Rosja–Stany Zjednoczone w 2018 roku. Polityka zagraniczna America First obejmuje obietnice Trumpa dotyczące zakończenia amerykańskiego zaangażowania w wojny zagraniczne, zwłaszcza na Bliskim Wschodzie, a także zaostrzenie polityki zagranicznej poprzez sankcje wobec Iranu i innych krajów. Propozycje Trumpa, składane podczas jego drugiej prezydentury, dotyczące rozszerzenia Stanów Zjednoczonych poprzez pozyskanie Kanady, Grenlandii i Kanału Panamskiego, zostały przez CNN opisane jako część jego nacjonalistycznego programu America First i „współczesne echa XIX-wiecznej doktryny Objawionego Przeznaczenia”. Propozycja pozyskania Grenlandii ostatecznie wywołała kryzys w relacjach z sojusznikami.
Ruch MAGA jest podzielony jeśli chodzi o pomoc udzielaną przez Stany Zjednoczone Izraelowi. W czerwcu 2025 roku niektórzy zwolennicy Donalda Trumpa w Stanach Zjednoczonych, w tym Steve Bannon, Tucker Carlson, Candace Owens, Rand Paul, Charlie Kirk czy Marjorie Taylor Greene, skrytykowali poparcie Trumpa dla izraelskich ataków na Iran i sprzeciwili się ewentualnemu zaangażowaniu Stanów Zjednoczonych w wojnę. W Partii Republikańskiej i ruchu MAGA istnieje znaczny podział w kwestii tego, czy Stany Zjednoczone powinny angażować się w taką wojnę za granicą. Na przykład Marjorie Taylor Greene stwierdziła, że Stany Zjednoczone w ogóle nie powinny angażować się w sprawy zagraniczne.
Donald Trump wplótł chrześcijańską symbolikę religijną w swoją kampanię prezydencką w 2024 roku, określając ją jako „sprawiedliwą krucjatę” przeciwko „ateistom, globalistom i marksistom”. Stwierdził, że jego celem jest powrót Stanów Zjednoczonych „jako jednego narodu pod Bogiem, z wolnością i sprawiedliwością dla wszystkich”.
Trump regularnie krytykuje prześladowanie chrześcijan w wielu krajach na świecie. 6 lutego 2025 roku, po Narodowym Śniadaniu Modlitewnym w Białym Domu, podpisał dekret wykonawczy powołujący grupę zadaniową, której zadaniem ma być „natychmiastowe powstrzymanie wszelkich form antychrześcijańskich ataków i dyskryminacji w rządzie federalnym". Donald Trump mianował prokurator generalną Pam Bondi na przewodniczącą grupy zadaniowej, a Paulę White na dyrektorkę Biura ds. Wiary Białego Domu.