Offshore balancing – koncepcja strategiczna z realistycznych podejść do bezpieczeństwa międzynarodowego: strategia, w której mocarstwo zapobiega wyłonieniu się regionalnego hegemona , poprzez wspieranie państw danego regionu w utrzymywaniu równowagi sił oraz podejmowanie bezpośredniej interwencji wojskowej dopiero wówczas, gdy państwa te nie są w stanie samodzielnie powstrzymać potencjalnego hegemona.
W wydaniu amerykańskim oznacza rezygnację z budowy liberalnego porządku światowego na rzecz dominacji na półkuli zachodniej i przeciwdziałania potencjalnym hegemonom w Europie, Azji Północno-Wschodniej i Zatoce Perskiej. John Mearsheimer i Stephen Walt przedstawiają ją jako alternatywę dla dominującej po 1945 roku „liberalnej hegemonii”, nie zaś jako powrót do izolacjonizmu. Krytycy, wśród nich Hal Brands, uważają jednak, że strategia ta obiecuje więcej, niż jest w stanie dostarczyć.
Autorstwo terminu przypisuje sobie Christopher Layne, który wprowadził go w artykule z 1997 roku na łamach czasopisma „International Security”. Wśród jego zwolenników w naukach o stosunkach międzynarodowych Hal Brands wymienia Stephena Walta, Johna Mearsheimera, Barry’ego Posena i Layne’a, a w przypisach do swojej monografii także Roberta Pape’a.
W artykule z 2002 roku Layne uzasadniał strategię historycznie. Argumentował, że państwa dążące do hegemonii kończą jako mniej, a nie bardziej bezpieczne, ponieważ nadmierna koncentracja władzy wywołuje koalicje równoważące. Przywoływał dzieje rywalizacji o hegemonię od Habsburgów, przez Ludwika XIV i Napoleona, po Hitlera, a także brytyjski precedens, w którym Pax Britannica pobudził wzrost Stanów Zjednoczonych, Niemiec i Japonii.
Stąd offshore balancing ma godzić się z wielobiegunowością, którą Layne uznawał za szansę strategiczną, a nie zagrożenie. Nazywał tę strategię przerzucaniem ciężaru (ang. burden shifting), a nie dzieleniem go (burden sharing): za bezpieczeństwo własnych regionów miałyby odpowiadać inne państwa. Po zamachach z 11 września Layne pisał, że obecność Stanów Zjednoczonych w Zatoce Perskiej prowokuje odrzut, a offshore balancing jest dla nich „wyjściem awaryjnym” z losu, jaki spotkał poprzednich hegemonów.
Korzeni koncepcji upatruje się w brytyjskiej strategii wobec kontynentu europejskiego. Wielka Brytania dążyła do równowagi sił w Europie przez wspieranie koalicji przeciwhegemonicznych, najchętniej bez wysyłania własnych wojsk na kontynent. Jej walki na lądzie, między innymi w wojnach napoleońskich i obu wojnach światowych, stanowiły wyjątek od tej reguły.
Fundamentem strategii jest dogodne położenie Stanów Zjednoczonych, osłoniętych oceanami i pozbawionych groźnych sąsiadów. Cel główny stanowi utrzymanie hegemonii na półkuli zachodniej, a poza nią liczą się tylko trzy regiony: Europa i Azja Północno-Wschodnia, będące głównymi ośrodkami przemysłu świata i siedzibami pozostałych mocarstw, oraz Zatoka Perska, produkująca około 30 procent światowej ropy.
Ciężar obrony przerzuca się najpierw na państwa regionalne, które mają największy interes w niedopuszczeniu do dominacji. Mocarstwo zewnętrzne włącza się, przerzucając wystarczającą siłę ognia, dopiero gdy te nie zdołają powstrzymać potencjalnego hegemona, a potem wycofuje własne wojska, gdy tylko będzie to możliwe.
Cele offshore balancingu są ograniczone. Obejmują niedopuszczenie do wyłonienia się hegemonów w trzech regionach kluczowych, ale nie obejmują promocji demokracji ani zmiany reżimów. Zdaniem zwolenników rezygnacja z okupacji i „inżynierii społecznej” zmniejszyłaby też antyamerykański terroryzm.
Według Mearsheimera i Walta offshore balancing stanowił logikę przewodnią amerykańskiej polityki zagranicznej przez niemal stulecie. W XIX wieku Stany Zjednoczone skupiły się na budowie hegemonii na półkuli zachodniej, a do obu wojen światowych przystąpiły dopiero wtedy, gdy Niemcy wydawały się bliskie zdominowania Europy.
W okresie zimnej wojny Stany Zjednoczone musiały utrzymywać wojska lądowe w Europie i Azji Północno-Wschodniej, ponieważ sojusznicy nie byli w stanie samodzielnie powstrzymać Związku Radzieckiego. Zawiązały więc sojusze, rozlokowały wojska i stoczyły wojnę koreańską.
W Zatoce Perskiej pozostały za to poza regionem. Po ogłoszeniu wycofania Wielkiej Brytanii w 1968 roku opierały się na Iranie szacha i monarchii saudyjskiej, po jego obaleniu w 1979 roku rozpoczęły budowę Sił Szybkiego Rozmieszczenia, a administracja Reagana wspierała Irak w wojnie iracko-irańskiej. Bezpośrednia interwencja nastąpiła dopiero po irackiej aneksji Kuwejtu w 1990 roku.
Zdaniem autorów odejścia od tej strategii, na przykład w Wietnamie, kończyły się kosztowną porażką. Po 1991 roku, ich zdaniem, należało zmniejszyć obecność wojskową w Europie, a rozszerzanie NATO przy ignorowaniu interesów Rosji uznają za jeden z czynników, które pomogły wywołać konflikt o Ukrainę.
Koncepcja spotyka się z krytyką. Hal Brands w monografii z 2015 roku uznał, że offshore balancing obiecuje znacznie więcej, niż jest w stanie dostarczyć. Jego prawdopodobnymi skutkami byłyby rozproszenie wpływów Stanów Zjednoczonych, wzrost niestabilności oraz większe ryzyko i koszty w długim terminie.
Michael Mandelbaum zauważa, że amerykańska wersja strategii odbiega od brytyjskiego wzorca finansowego. Wielka Brytania wspierała sojuszników pożyczkami i subsydiami, tymczasem współcześni sojusznicy potrzebują zaawansowanej broni, której amerykański przemysł nie produkuje w wystarczającej skali, więc wydatki na obronność raczej rosłyby niż maleły.
Jako przykład przetrwania strategii Mandelbaum przywołuje Azję Północno-Wschodnią, gdzie Stany Zjednoczone nie utrzymują sił lądowych do równoważenia Chin, oraz Bliski Wschód, gdzie od 2023 roku wspierają Izrael jako partnera lądowego, działając same z daleka.