Mapa sytuacyjna przedstawiająca obwód obronny w Oosterbeek | |||
| Konflikt |
II wojna światowa, front zachodni, część operacji Market Garden | ||
|---|---|---|---|
| Strony konfliktu | |||
|
| |||
| Podmiot interweniujący | |||
| Przyczyny operacji | |||
| niepowodzenie operacji Market Garden na północ od Dolnego Renu i groźba całkowitego zniszczenia brytyjskiej 1 Dywizji Powietrznodesantowej | |||
| Cele operacji | |||
| ewakuowanie jak największej liczby żołnierzy 1 Dywizji Powietrznodesantowej i 1 Samodzielnej Brygady Spadochronowej na południowy brzeg Dolnego Renu | |||
| Dowództwo operacji | |||
| Czas operacji |
noc 25/26 września 1944 (22:00 – 5:00) | ||
| Miejsce operacji |
Dolny Ren pomiędzy Driel i Oosterbeek | ||
| Siły przydzielone do operacji |
1 Samodzielna Brygada Spadochronowa | ||
| Rezultaty operacji | |||
| ewakuowanie 2400 żołnierzy | |||
| Straty prowadzącego operację | |||
| 95 zabitych | |||
Operacja Berlin – kryptonim nocnej ewakuacji pozostałości brytyjskiej 1 Dywizji Powietrznodesantowej, znajdującej się na okupowanym przez Niemców terenie na północ od Dolnego Renu w Holandii, w trakcie operacji Market Garden podczas II wojny światowej. Celem operacji było wycofanie ocalałych żołnierzy dywizji, osłanianych przez polską 1 Samodzielną Brygadę Spadochronową. Oddziały te były otoczone z trzech stron przez przeważające siły niemieckie, dysponujące ciężkim sprzętem i czołgami, co stwarzało bezpośrednie zagrożenie całkowitym okrążeniem.
W ramach operacji w nocy 25/26 września 1944 roku ewakuowano około 2400 żołnierzy głównie z brytyjskiej 1 Dywizji Powietrznodesantowej, co stanowiło zakończenie operacji Market Garden – alianckiego planu przekroczenia Renu i zakończenia działań wojennych w Europie przed końcem 1944 roku. Żołnierze Pułku Pilotów Szybowcowych wyznaczyli w lesie trasę za pomocą białej taśmy, prowadzącą od alianckiej linii obrony w Oosterbeek – w rejonie hotelu Hartenstein – do północnego brzegu Dolnego Renu. Tam na ewakuowanych czekały jednostki inżynieryjne (Royal Canadian Engineers oraz Royal Engineers) z łodziami, które przetransportowały żołnierzy na drugi brzeg, w pobliże miejscowości Driel.
We wrześniu 1944 roku alianci zachodni rozpoczęli operację Market Garden, której celem było obejście północnego krańca linii Zygfryda i wkroczenie do Zagłębia Ruhry – niemieckiego centrum przemysłowego. Zamierzeniem operacji było zakończenie wojny w okolicach Bożego Narodzenia 1944 roku poprzez zajęcie Zagłębia Ruhry, co doprowadziłoby do paraliżu niemieckiej gospodarki wojennej. Brytyjska 1 Dywizja Powietrznodesantowa oraz amerykańskie 82. i 101 Dywizje Powietrznodesantowe miały za zadanie opanować i utrzymać szereg mostów w Holandii, umożliwiając tym samym XXX Korpusowi (pod dowództwem gen. por. Briana Horrocksa) natarcie w głąb Niemiec.
Na końcu tego liczącego około 48 km „korytarza powietrznodesantowego” znajdowało się Arnhem, położone nad Dolnym Renem. Opanowanie tamtejszego mostu pozwoliłoby siłom alianckim na zwrot w kierunku południowym i wkroczenie do doliny Ruhry. Spośród oddziałów zrzuconych w rejonie Arnhem około 40 procent stanowili żołnierze Pułku Spadochronowego, wspierani później przez elementy polskiej 1 Samodzielnej Brygady Spadochronowej. Pozostałą część dywizji stanowiły bataliony przetransportowane przez Pułk Pilotów Szybowcowych. Zakładano, że w ciągu dwóch dni z odsieczą przybędzie XXX Korpus.
Lądowania i zrzuty spadochronowe rozpoczęły się 17 września 1944 roku i trwały trzy dni. Niemiecki opór okazał się znacznie skuteczniejszy niż przewidywano. W ten rejon Holandii skierowano II Korpus Pancerny SS, który po walkach w Normandii przechodził tam proces uzupełniania stanów i sprzętu. Jedynie niewielki oddział pod dowództwem mjr Johna Frosta zdołał dotrzeć do mostu w Arnhem. Brytyjskim spadochroniarzom udało się opanować jeden z jego końców, jednak wobec przewagi liczebnej i ogniowej przeciwnika, po czterech dniach zaciętych walk, zostali zmuszeni do poddania się. Pozostałe siły 1 Dywizji Powietrznodesantowej utworzyły linię obrony wokół hotelu Hartenstein w Oosterbeek na zachód od Arnhem – obszar ten był znany od tamtej pory jako „obwód Oosterbeek”.
Brytyjczycy liczyli na to, że po przybyciu XXX Korpusu uda się przekroczyć rzekę i utworzyć przyczółek. Cztery dni po rozpoczęciu operacji, 21 września, w rejonie Driel – na południe od Renu – wylądowała polska 1 Samodzielna Brygada Spadochronowa. Z powodu braku sprzętu przeprawowego Polacy nie byli w stanie wesprzeć Brytyjczyków. Choć aliantom udało się zwyciężyć w bitwie o Nijmegen (17–21 września) i jeszcze tego samego dnia przeprowadzić XXX Korpus przez rzekę Waal, żołnierze byli wyczerpani pięciodniowymi walkami i nie kontynuowali natarcia aż do następnego dnia. Czołowe oddziały XXX Korpusu dotarły do polskich jednostek 22 września.
Gen. mjr Roy Urquhart, dowódca 1 Dywizji Powietrznodesantowej, początkowo wydał polecenie, aby polska 1 Samodzielna Brygada Spadochronowa przeprawiła się przez rzekę i zajęła wyznaczone pozycje w nocy 21 września. Żadna z jednostek nie dysponowała łodziami, więc Polacy wycofali się na noc do Driel, gdzie zorganizowali obronę okrężną. Następnego dnia oddziały XXX Korpusu dotarły do Driel, jednak w tym samym czasie Niemcy utworzyli linię blokującą na zachodzie, aby uniemożliwić aliantom natarcie w kierunku mostu drogowego. W ciągu dnia żołnierze 1 Dywizji Powietrznodesantowej odnaleźli sześć łodzi gumowych i ponownie wsparli Polaków w próbie przeprawy. Plan wprowadzono w życie tej samej nocy, lecz lina holownicza służąca do przeciągania łodzi zerwała się, a wiosła okazały się zbyt małe, by można było nimi wiosłować pod silny nurt rzeki. Na drugi brzeg przedostało się 55 żołnierzy, z czego jedynie 35 zdołało dotrzeć do brytyjskich pozycji.
23 września do Driel przybyły znaczne siły 43 Dywizji Piechoty Wessex, dowodzonej przez gen. mjr. Ivora Thomasa, który udostępnił Polakom łodzie szturmowe. Niestety, dotarły one z opóźnieniem, a Polacy – nieobeznani z tego typu sprzętem – zdołali przeprawić przez rzekę zaledwie 153 żołnierzy, co stanowiło mniej niż jedną czwartą oczekiwanych posiłków. 24 września generał Horrocks odwiedził polskie pozycje, aby ocenić sytuację. Tego samego popołudnia w Valburgu odbyła się narada, której celem było wypracowanie najlepszego sposobu udzielenia pomocy pozostałym siłom 1 Dywizji Powietrznodesantowej. Generał Thomas przedstawił plan przeprawienia przez rzekę jednego batalionu ze swojej dywizji oraz jednego batalionu polskiego – co wywołało wściekłość dowódcy polskiej brygady, gen. bryg. Stanisława Sosabowskiego. Mimo to wydaje się, że Horrocks zdał sobie sprawę, iż położenie 1 Dywizji Powietrznodesantowej jest nie do utrzymania, w związku z czym opracowano plany jej wycofania. Podjęta tej nocy próba przeprawy przez rzekę zakończyła się katastrofą. Do brzegu dotarło zbyt mało łodzi, by pomieścić oba bataliony, więc przeprawę podjął jedynie 4. batalion Pułku Dorsetshire. Żołnierze trafili prosto na przygotowane pozycje niemieckie; spośród 315 ludzi, którzy przeprawili się przed świtem, ponad 200 dostało się do niewoli. Dwóm żołnierzom udało się dotrzeć do oddziałów powietrznodesantowych; przynieśli oni ze sobą egzemplarze planu wycofania się, przeznaczone do rozpatrzenia przez Urquharta.

Próby dostarczenia posiłków przyniosły znikomy skutek. Jedynym pozostałym w zanadrzu rozwiązaniem stała się ewakuacja pozostałości 1 Dywizji Powietrznodesantowej na południowy brzeg Dolnego Renu, przeprowadzona nocą przy użyciu niewielkich łodzi. Do operacji Berlin wyznaczono cztery kompanie saperów: 260. i 553. kompanię saperów brytyjskich (Royal Engineers) oraz 20. i 23. kompanię saperów kanadyjskich (Royal Canadian Engineers). Operacja miała rozpocząć się 25 września o godzinie 22:00, jednak kompanie te wyruszyły znacznie wcześniej, przedzierając się przez niemieckie linie na południowy brzeg Dolnego Renu. W fatalnych warunkach pogodowych, pod nieustannym ostrzałem z niemieckich karabinów maszynowych, moździerzy i artylerii, łodzie kursowały przez całą noc, przewożąc żołnierzy przez szeroką, wartko płynącą rzekę. Ewakuacja trwała aż do świtu, kiedy to operację trzeba było przerwać, gdyż dalsze pływanie przez rzekę w świetle dni byłoby samobójstwem.
Spośród 10 095 żołnierzy, którzy wylądowali pod Arnhem na spadochronach lub w szybowcach, w nocy 25 września zdolnych do dalszej walki było zaledwie 2500. Spośród nich 2163 Brytyjczyków (w tym 75 żołnierzy z 4. batalionu Pułku Dorsetshire) oraz 160 Polaków zdołało przeprawić się przez Ren i dotrzeć w bezpieczne miejsce, do perymetru obronnego w rejonie Driel. W ramach operacji Berlin uratowano około 2500 żołnierzy wojsk powietrznodesantowych; większość z nich podjęła 23. kompania saperów, przeprowadzając około 150 kursów łodziami. 23. kompania saperów straciła 7 zabitych i 14 rannych, a pięciu żołnierzy zostało odznaczonych za swoje czyny.
Na południowym brzegu Renu znajduje się pomnik upamiętniający rolę kanadyjskich i brytyjskich saperów, którzy wzięli udział w operacji Berlin. Napis na pomniku głosi:
Jest 25 września 1944 roku: bitwa o Arnhem wciąż trwa, lecz położenie okrążonych oddziałów brytyjskich i polskich na północnym brzegu Renu stało się niemożliwe do utrzymania. Wydano rozkaz ewakuacji na drugi brzeg rzeki. W tę deszczową noc setki żołnierzy, w niewielkich grupach, docierają na tereny przyrzeczne – pomiędzy gospodarstwem a starym kościołem (oba obiekty są stąd dobrze widoczne) – i czekają na ratunek. Pod silnym ostrzałem niemieckim z rejonu Westerbouwing, brytyjscy (260. i 553. kompanie saperów) oraz kanadyjscy (20. i 23. kompanie saperów) saperzy wykonują dziesiątki kursów małymi łodziami z tego brzegu. W ciągu jednej nocy, przy wsparciu innych jednostek, udaje im się uratować 2400 żołnierzy wojsk powietrznodesantowych. W tamtym czasie ocaleni niemal nie widzieli swoich wybawców, więc nigdy nie mieli okazji im podziękować. Pomnik ten wzniesiono, aby wyrazić ich wdzięczność (15 września 1989)